-
Wybierz trzecią opowieść:
- Koniakowski opowieści
- Zdobycie Baraniej Góry
- Styl dobrego schodzenia
- Bez wyciągu z Czantorii
- Dobka
- Na Kotarz
- Na Skrzyczne
- Do Chaty Wuja Toma
- Wędrówka na Szyndzielię
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- Stożek, Beskid Śląski
- Koniakowski opowieści, Stożek, Wędrówka na Szyndzielię, Do Chaty Wuja Toma, Na Skrzyczne
- Dobka, Na Skrzyczne, Stożek, Beskid Śląski, Styl dobrego schodzenia
- Bez wyciągu z Czantorii, Dobka, Na Kotarz, Na Skrzyczne, Do Chaty Wuja Toma
- Na Kotarz, Bez wyciągu z Czantorii
- Beskid Śląski, Bez wyciągu z Czantorii, Dobka, Na Kotarz, Na Skrzyczne
- Wędrówka na Szyndzielię, Do Chaty Wuja Toma, Na Skrzyczne, Na Kotarz, Bez wyciągu z Czantorii
- Zdobycie Baraniej Góry, Styl dobrego schodzenia, Beskid Śląski, Bez wyciągu z Czantorii, Dobka
- Na Skrzyczne, Stożek, Koniakowski opowieści, Bez wyciągu z Czantorii, Na Kotarz
- Dobka, Na Kotarz, Na Skrzyczne, Do Chaty Wuja Toma, Wędrówka na Szyndzielię
- Koniakowski opowieści, Beskid Śląski, Dobka, Stożek
Beskid śląski
opowieści
Oto dwie wybrane opowieść:
Stożek
druga opowieść
"Stożek". Beskid Śląski to podobno taki park miejski Ślązaków. Tak niektórzy określają urbanizację, czy inaczej mówiąc zagospodarowanie gór. Ja zagospodarowanie rozumiem w ten sposób, że tam, gdzie stoi hotel, dom wczasowy lub całoroczna kolej krzesełkowa to jest tam dojazd drogą o podobnej jakości jak asfaltowa. Znana jest mi stacja narciarska Stożek Wielki. Byłem tam latem i zimą, a dziadostwo jest przez cały rok. Do końca drogi asfaltowej nie sposób dojechać, bo jest wąska i bardzo zniszczona. Są w niej wielkie przełomy i to często na krawędzi, a rowem jest już potok. Gdy asfalt się kończy zaczyna parking na klepisku i zimą jak snieg przesłoni to tylko doły i wzgórza tam czuć, ale latem w deszczu...Od parkingu jeszcze kilkaset metrów, a może nawet jest kilometr drogi gruntowej do koleii krzesełkowej i dużego nowego pensjonatu.
Beskid Śląski
pierwsza opowieść
"Beskid Śląski". Noclegi w chatkach studenckich nie służą spaniu. Rano trochę jeszcze niewyspani wyruszyliśmy z dziewczynami do Stecówki, a tam zobaczyliśmy piękny, stary, drewniamy kościółek. W tamtym czasie nikt, a szczególnie w Beskidach, nie zamykał kościółów. Widok pięknego kościoła sprowokował nas do zrobienia sesji zdjęciowej z zabytkowego miejsca przeplatanego naszymi dziewczynami. Wyszły bardzo ładne czarno-białe zdjęcia i bez żadnych podtekstów. Na zdjeciach był stary piękny kościółek i młode, zgrabne dziewczęta ubrane w spodnie moro i koszulki oczywiście. Po tych prawie 25 latach, aż lezka się kręci patrząc na zdjęcia. Byliśmy młodzi. Bardzo miło wspominałem te chwile, a w tym roku odwiedziłem to miejsce i było już jakieś obce. Potem poszliśmy na Przełęcz Kubalonkę do chmielowej beczki.
